- dodaj nowy tekst
- poszukuję tekstu
- ostatnio dodane
- lista wykonawców
- make more music
- dzwonki na telefon
- muzykometr
- posłuchaj radia
-
- 0
- 0
- 0
- 2
- 6
- 9
- 6
- 2
- 4
- tekstów
Top Artyści
w tym tygodniu
-
1.Biesiadne
-
2.Dżem
-
3.Religijne
-
4.Peja
-
5.Maryla Rodowicz
-
6.Kamil Bednarek
-
7.Patriotyczne
-
8.Paktofonika
-
9.Marek Grechuta
-
10.Trzeci Wymiar
w tym miesiącu
-
1.Biesiadne
-
2.Religijne
-
3.Dżem
-
4.Maryla Rodowicz
-
5.Patriotyczne
-
6.Peja
-
7.Kamil Bednarek
-
8.Sylwia Grzeszczak
-
9.HuczuHucz
-
10.Trzeci Wymiar
Legenda
-
Dodany komentarz -
Dodany tekst -
Poprawka tekstu -
Dodane video -
Dodany do ulubionych -
Dodany TAG -
Uzupełniona metryczka
Archiwum tekstów
- Witaj nieznajomy
- Logowanie
- Rejestracja
- Zaloguj
teksty wg wykonawców
edytuj
- Autor: Andrzej Szęszoł
- Rok powstania:
- Kompozytor:
- Wykonanie oryginalne:
- Inne wykonania:
- Albumy, na których znalazł się utwór:
- Tagi:
Dzwonki:
- Tekst dodał: arna /
- Data dodania: 2011-09-01 /
- Ulubiony tekst: 0 użytkowników
Andrzej Szęszoł
Cmentarne drzewa - tekst piosenki
Drzewa, świadkowie czarnych korowodów
Drewniane duchy, statyści bez twarzy
Wyznawcy ciągłych wschodów i zachodów
W ukrzyżowanym tonące pejzażu
Cmentarne drzewa, bezczelnie żywotne
Chylące karki w udanej pokorze
Skazane kiedyś na wieczną samotność
Wyrokiem bólu, wyrytym na korze
Lecz raz do roku prostują swe krzyże
Dumnie unosząc płonące korony
Królowie niczym nie mąconej ciszy
Niemi strażnicy betonowych schronów
Prężą się w szyku ich drewniane brzuchy
Piersi drewniane rwą sie do medali
Drewniane oczy szukają otuchy
Gdzieś w oczach ludzi co przyszli nie dla nich
Nad ranem gasną roniąc łzy liściane
Mieszane z piachem butami intruzów
I umierają nagie i niechciane
By wiosną znowu podźwignąć się z gruzów
I jeszcze nie raz od święta do święta
Marsza Szopena znów komuś zagrają
Ludzi nie będzie już one trwać będą
Niezmiennie rodząc sie i umierając
Drewniane duchy, statyści bez twarzy
Wyznawcy ciągłych wschodów i zachodów
W ukrzyżowanym tonące pejzażu
Cmentarne drzewa, bezczelnie żywotne
Chylące karki w udanej pokorze
Skazane kiedyś na wieczną samotność
Wyrokiem bólu, wyrytym na korze
Lecz raz do roku prostują swe krzyże
Dumnie unosząc płonące korony
Królowie niczym nie mąconej ciszy
Niemi strażnicy betonowych schronów
Prężą się w szyku ich drewniane brzuchy
Piersi drewniane rwą sie do medali
Drewniane oczy szukają otuchy
Gdzieś w oczach ludzi co przyszli nie dla nich
Nad ranem gasną roniąc łzy liściane
Mieszane z piachem butami intruzów
I umierają nagie i niechciane
By wiosną znowu podźwignąć się z gruzów
I jeszcze nie raz od święta do święta
Marsza Szopena znów komuś zagrają
Ludzi nie będzie już one trwać będą
Niezmiennie rodząc sie i umierając
- Komentarze (0)
- Dodali do ulubionych (0)
- Historia zmian tekstu (3)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0


