- dodaj nowy tekst
- poszukuję tekstu
- ostatnio dodane
- lista wykonawców
- make more music
- dzwonki na telefon
- muzykometr
- posłuchaj radia
-
- 0
- 0
- 0
- 2
- 6
- 9
- 6
- 9
- 2
- tekstów
Top Artyści
w tym tygodniu
-
1.Biesiadne
-
2.Dżem
-
3.Religijne
-
4.Maryla Rodowicz
-
5.Peja
-
6.Kamil Bednarek
-
7.Patriotyczne
-
8.Paktofonika
-
9.Marek Grechuta
-
10.Trzeci Wymiar
w tym miesiącu
-
1.Biesiadne
-
2.Religijne
-
3.Dżem
-
4.Maryla Rodowicz
-
5.Patriotyczne
-
6.Peja
-
7.Kamil Bednarek
-
8.Sylwia Grzeszczak
-
9.HuczuHucz
-
10.Trzeci Wymiar
Legenda
-
Dodany komentarz -
Dodany tekst -
Poprawka tekstu -
Dodane video -
Dodany do ulubionych -
Dodany TAG -
Uzupełniona metryczka
Archiwum tekstów
- Witaj nieznajomy
- Logowanie
- Rejestracja
- Zaloguj
teksty wg wykonawców
edytuj
- Autor: Antylogika
- Rok powstania:
- Kompozytor:
- Wykonanie oryginalne:
- Inne wykonania:
- Albumy, na których znalazł się utwór:
- Tagi:
Dzwonki:
- Tekst dodał: hakan /
- Data dodania: 2010-10-31 /
- Ulubiony tekst: 0 użytkowników
Antylogika
Amerykaniec - tekst piosenki
Andrzej był człowiekiem ze złotym sygnetem
kwiatem co żywot swój toczył pod parkietem
w ustach ciągle z petem, klata zdobiona kietem
jechał tak beztrosko, prowadził swoją bete
a lato było piękne jak rzadko w kraju bywa
gdy łokieć styk przez szybę i powiewała grzywa
a pot na oczy spływa i myśli się o raju
gdy kokaina w nozdrzach i reszta już na haju
a lato było piękne i bylo tak upalne
gdy Andrzej jechał szosą i przypierdolił w palmę
nie wiele było zbierać gdy ludzie się zebrali
i zaraz na językach, że Andrzej był na fali
że drań to byl jak diabli aż widac było z twarzy
i teraz pewnie cierpi bo w piekle już się smarzy
i dobrze tak mu mówią, bo Bóg jest sprawiedliwy
i każe tych co żywot sprawiali niezjadliwym
policja by rozpędzić tą wygadaną paczkę
przywołać do porządku coś szczeka przez szczekaczkę
tak zginął drań miejscowy co nikt po nim nie płakał
co bawił się i chlał, popijał oraz bakał
wnet ludzie zapomnieli, ulżyło im tak jakby
że doczekały wreszcie tak jak czekały diabły
coś czyniąc na znak krzyża, dla grzesznej żywotności
przez Boga ocenianej w czystej sprawiedliwości
Przyszło się Andrzejowi rozstać tak nagle
wiatr przestal nagle, doić w jego żagle
zejście fatalne w to lato upalne
boskie wyroki są nieobliczalne x2
Andrzej wredna dusza patrzyła na to z góry
gdy zaraz po wypadku wznosiła się nad chmury
i stanął tak przed bramą, przed bramą czekał anioł
nie wiedział Andrzej panem ten anioł jest czy panią
nie pytał, miał to we krwi tak brzmiała jego nuta
nie wiele, myślal szybko w anioła wjechał z buta
i z niego zdarł ubranie, zamienił swoje na nie
i przebral się w nie szybko i stanął w boskiej bramie
do raju pewnym krokiem wszedł patrząc co jest grane
nie zdradzić się a wszystko ma wnet poukładane
gdzieś trzeba się zaczepić i zebrać jakieś dane
jak w raju się poruszać te drogi mu nie znane
w anielskim stroju znalazł pęk kluczy i papiery
adresy, uprawnienia że prawy jest i szczery
rozejrzał się i ruszył cóż tzeba było więcej
tu miejsce jest me odtąd tak Andrzej zatarł ręce
Przyszło się Andrzejowi rozstać tak nagle
wiatr przestal nagle, doić w jego żagle
zejście fatalne w to lato upalne
boskie wyroki są nieobliczalne x2
Anioła odnaleźli pod bramą w stroju ziemskim
co zmylił ich, że nie jest szlachetnym i niebieskim
a ziemskie winy znali Andrzeja już od dawna
bo w niebie biurokracja jest nadzwyczaj sprawna
miał w piekle swoje miejsce gdzie grzała jemu smoła
gdzie grzechów miał żalowac o przebaczenie wołac
tam zamiast niego anioł tłumaczyć chce pomyłkę
lecz zmyli go milczeniem i odwrócili tylkiem
w tym czasie andrzej chyłkiem pomykał przez ogrody
napawal się swym rajem co będzie wiecznie młody
tak bujał się beztrosko aż do samego rana
aż złapał go ktoś mówiąc masz zgłosić się do pana
chcac dalej iść za ciosem nie zdradzić się że wrogiem
po chwili pewien siebie już stal przed samym Bogiem
Bóg mówi obserwuję twą pracę tu zmozołem
doceniam i w nagrodę mianuję archaniołem
też dom dostaniesz lepszy i nowe samochody
i kredyt nieskonczony to w formie mej nagrody
bądź dalej tak cnotliwy jak byłeś do tej pory
i odejdź w pokoju niech czerpią z Ciebie wzory
tu koniec tej historii morału szukaj teraz
że czasem się udaje i nie udaje nie raz
a anioł stał się dusza zszarganą z piekła rodem
a andrzej wzorem cnów jedzie nowym samochodem
kwiatem co żywot swój toczył pod parkietem
w ustach ciągle z petem, klata zdobiona kietem
jechał tak beztrosko, prowadził swoją bete
a lato było piękne jak rzadko w kraju bywa
gdy łokieć styk przez szybę i powiewała grzywa
a pot na oczy spływa i myśli się o raju
gdy kokaina w nozdrzach i reszta już na haju
a lato było piękne i bylo tak upalne
gdy Andrzej jechał szosą i przypierdolił w palmę
nie wiele było zbierać gdy ludzie się zebrali
i zaraz na językach, że Andrzej był na fali
że drań to byl jak diabli aż widac było z twarzy
i teraz pewnie cierpi bo w piekle już się smarzy
i dobrze tak mu mówią, bo Bóg jest sprawiedliwy
i każe tych co żywot sprawiali niezjadliwym
policja by rozpędzić tą wygadaną paczkę
przywołać do porządku coś szczeka przez szczekaczkę
tak zginął drań miejscowy co nikt po nim nie płakał
co bawił się i chlał, popijał oraz bakał
wnet ludzie zapomnieli, ulżyło im tak jakby
że doczekały wreszcie tak jak czekały diabły
coś czyniąc na znak krzyża, dla grzesznej żywotności
przez Boga ocenianej w czystej sprawiedliwości
Przyszło się Andrzejowi rozstać tak nagle
wiatr przestal nagle, doić w jego żagle
zejście fatalne w to lato upalne
boskie wyroki są nieobliczalne x2
Andrzej wredna dusza patrzyła na to z góry
gdy zaraz po wypadku wznosiła się nad chmury
i stanął tak przed bramą, przed bramą czekał anioł
nie wiedział Andrzej panem ten anioł jest czy panią
nie pytał, miał to we krwi tak brzmiała jego nuta
nie wiele, myślal szybko w anioła wjechał z buta
i z niego zdarł ubranie, zamienił swoje na nie
i przebral się w nie szybko i stanął w boskiej bramie
do raju pewnym krokiem wszedł patrząc co jest grane
nie zdradzić się a wszystko ma wnet poukładane
gdzieś trzeba się zaczepić i zebrać jakieś dane
jak w raju się poruszać te drogi mu nie znane
w anielskim stroju znalazł pęk kluczy i papiery
adresy, uprawnienia że prawy jest i szczery
rozejrzał się i ruszył cóż tzeba było więcej
tu miejsce jest me odtąd tak Andrzej zatarł ręce
Przyszło się Andrzejowi rozstać tak nagle
wiatr przestal nagle, doić w jego żagle
zejście fatalne w to lato upalne
boskie wyroki są nieobliczalne x2
Anioła odnaleźli pod bramą w stroju ziemskim
co zmylił ich, że nie jest szlachetnym i niebieskim
a ziemskie winy znali Andrzeja już od dawna
bo w niebie biurokracja jest nadzwyczaj sprawna
miał w piekle swoje miejsce gdzie grzała jemu smoła
gdzie grzechów miał żalowac o przebaczenie wołac
tam zamiast niego anioł tłumaczyć chce pomyłkę
lecz zmyli go milczeniem i odwrócili tylkiem
w tym czasie andrzej chyłkiem pomykał przez ogrody
napawal się swym rajem co będzie wiecznie młody
tak bujał się beztrosko aż do samego rana
aż złapał go ktoś mówiąc masz zgłosić się do pana
chcac dalej iść za ciosem nie zdradzić się że wrogiem
po chwili pewien siebie już stal przed samym Bogiem
Bóg mówi obserwuję twą pracę tu zmozołem
doceniam i w nagrodę mianuję archaniołem
też dom dostaniesz lepszy i nowe samochody
i kredyt nieskonczony to w formie mej nagrody
bądź dalej tak cnotliwy jak byłeś do tej pory
i odejdź w pokoju niech czerpią z Ciebie wzory
tu koniec tej historii morału szukaj teraz
że czasem się udaje i nie udaje nie raz
a anioł stał się dusza zszarganą z piekła rodem
a andrzej wzorem cnów jedzie nowym samochodem
- Komentarze (0)
- Dodali do ulubionych (0)
- Historia zmian tekstu (3)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0

