Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: Paweł Oleszczuk (Apolinary POlek)
  • Rok powstania:
  • Kompozytor: Paweł Oleszczuk (Apolinary POlek)
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór:
  • Tagi:
Dzwonki:
  • Tekst dodał: /
  • Ulubiony tekst: 0 użytkowników

Apolinary Polek
Handlarz losów - tekst piosenki

Zaczepił mnie facet na głównej ulicy
Był pusty upalny dzień
Na niebie zmęczonym jajo sadzone
Słońca smażyło się
Rzekł: stary, handluję tożsamościami,
Jaką chcesz mogę ci dać
Możesz być królem, gwiazdą, kapłanem,
Jeżeli tylko cię stać
Akurat byłem w kiepskim humorze
Na swój los byłem zły.
Myślałem, by zacząć na nowo, więc mówię:
Niedrogo powinno to wyjść.
Chcę być daleko, za oceanem
Strażnikiem wśród dzikich gór
Mieszkać daleko, nie mieć rodziny,
Nosić myśliwski strój.
Nie chcę wyglądać też jak wyglądam,
Opowiem ci, co i jak.
I opisałem nowego siebie
Na nowy, nieznany szlak. „
W porządku, mam coś właśnie dla ciebie,
Nie musisz płacić nic” –
Rzekł facet i nagle znikł on i ulica,
Szkło, beton, miejski spleen.
Stałem z lornetką na dużym tarasie
Gapiłem się w gęsty las
Nic oprócz morza drzew po horyzont
Nie było widać prócz gwiazd.
A gwiazd miliony i sierp księżyca
Powietrze jak świeży śnieg
I taka cisza, którą aż słychać
Co duszę wypełnia po brzeg
I tak mieszkałem miesięcy parę
Strażnik wśród dzikich gór
Od ludzkich siedzib dziesięć mil z hakiem
Piec, kuchnia, łóżko i stół
Co chwilę na las przez lornetkę patrzyłem
Czy nie unosi się dym
Wypatrywałem oznak pożarów
W kraju gdzie nie ma zim
Za towarzystwo miałem motyle
I ptaków leśnych skrzek
Co tydzień starym jeepem przyjeżdżał
Z prowiantem tutejszy człek
I coraz częściej mózg w głowie przeszłość
Wyświetlał jak stary film
I jak na złość coraz bardziej bolały
Wspomnienia najlepszych chwil
A kiedy nocami już wyłem z tęsknoty
Niech strzeże od tego Was Bóg
Rzuciłem swoją samotną robotę
By szukać handlarza snów.
I tak się tułałem miesięcy parę
Wśród tłumów obcych miast
Pod powiekami mych ukochanych
Twarzy nie zatarł czas
Codziennie dzień przeklinałem, w którym
Oddałem swój stary świat
Słodkiej małżonce i dzieciom bez końca
Mówiłem, że kocham ich tak.
Nie ustawałem, pytałem, szukałem
Póki nadziei choć cień,
Aż wreszcie spotkałem go w pewien poranek
Na głównej w upalny dzień.
Powiedział: „Kupił już twoją tożsamość
Gość pewien, co zawsze był sam.
Najlepszą na świecie, z miłością w pakiecie,
Dał za nią wszystko, co miał.
Nie możesz odkupić jej, była zbyt droga,
Rodzina nie pozna cię już
Ktoś inny żonę twą tuli w ramionach
I dzieci twe kładzie do snu”.
Nie kłamał – sprawdzałem, widziałem ich kiedyś
W mieście, był z nimi ten gość.
Tak bardzo szczęśliwy, a oni tak żywi,
Był mną, a ja nikim, ot co.
Podszedłem, lecz tylko ich wystraszyłem,
Rozpoznać nie mogli mnie,
Nie wyglądałem jak ja, lecz jak chciałem
Wyglądać, gdy było mi źle.
Przełknąłem to z czasem, w końcu musiałem,
Pogodzić się, że ktoś jest mną.
A ja jestem cieniem na własne życzenie
Wygnany z życia, ot co.
teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (0)
  • Historia zmian tekstu (5)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0
Liczba zmian: 5
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2015-10-30 17:46 Wideo powiększ
2015-10-30 17:46 Wideo powiększ
2015-10-30 17:45 Kompozytor Paweł Oleszczuk (Apolinary POlek)
2015-10-30 17:45 Autor tekstu Paweł Oleszczuk (Apolinary POlek)
2015-10-30 17:45 Treść piosenki