Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: Bartek Kalinowski
  • Rok powstania:
  • Kompozytor:
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór:
  • Tagi:
Dzwonki:
  • Tekst dodał: arna /
  • Ulubiony tekst: 0 użytkowników

Bartek Kalinowski
Tour de Monciak - tekst piosenki

Start był w Sopocie przy ulicy Mickiewicza,
Setka spragnionych, wyposzczonych, ale dziarskich,
A za zwycięstwo beczka piwa Królewicza,
I tak się zaczął ten sławetny tur kolarski.

Pędem na starcie byłby Amstrong zaskoczony
Te Tur de France bracie przy tym to jest betka,
Bo najważniejsze dla nas mieć pełne bidony,
A każdy bidon to pół litra jest plus setka.

Ten pierwszy wiraż ściąłem szybko jak Pantani,
Po lewej Społem coś mi pachnie karambolem,
Kolarze muszą być dziś trzeźwi nie pijani,
Mimo zakazu kilku wpadło na jabole.

Tuż koło ronda wyłoniła się ucieczka,
Romet to świetny rower jest jednorazowy,
Przed oczami wyrastała piwa beczka,
Lecz baru Kibel to ominąć nie ma mowy.

Już pierwsze punkty są wygrana lotna premia,
W Kiblu Pilsnera sączę, bo nie jestem beton,
Te Izostary to jest jedna wielka chemia,
Chwile zadumy no i wchłonął mnie peleton.

Już uciekają mi pedał się słabo kręci,
I nie ta szybkość czuję się jak biedny Rysiu,
To nie ten wyścig wy przeklęci abstynenci,
Ale na szczęście przypiliło ich przy Misiu.

W Misiu napełniam bidon, bo mam znajomości,
Leci tam zawsze Miś komedia to Barei,
Ci abstynenci nadrabiają zaległości,
No i zostali no, bo filmu nie widzieli.

Znowu uciekam tak jak Szozda mijam Pojazd,
Siedzą na kole dwaj przeklęci abstynenci,
W barze Elita mi pan Stasiu bufet rozdał,
Jeden abstynent tam się wyrżnął na zakręcie.

Już jestem chwiejny jak Szurkowski na finiszu,
Z politowaniem patrzą okoliczne drzewa,
Zjechałem z góry do Pubkina ledwo dyszę,
No a w Pubkinie mnie czekała lekka gleba.

Tam już dopadli mnie techniczni z piwem w dłoni,
Prawdziwy kolarz podczas turu to nie drzemie,
Jakiś Abstynent po tym Misiu mnie dogonił,
Ale nas czeka jeszcze Monciak górska premia,

Szanse mam większe przecież byłem alpinistą,
Ale mnie zniosło do Macieja w lewo zdeczko,
Jedno pytanie mnie męczyło oczywista,
Po co abstynentowi cała piwa beczka.

No i wygrali Królewicza abstynenci,
To imitacja Królewskiego jak ta la la,
Po pierwszym łyku coś go w brzuchu mocno kręci,
I od zatrucia go zawieźli do szpitala.

Cały peleton śmiał się w barach z prohibicji,
Po abstynentach raczej nikt z nich nie miał żalu,
Bo jeśli w życiu twym za dużo jest ambicji,
Prędzej niż później raczej lądujesz w szpitalu
teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (0)
  • Historia zmian tekstu (1)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0
Liczba zmian: 1
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2012-09-17 17:44 Treść piosenki arna