Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: GAB
  • Rok powstania:
  • Kompozytor:
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór:
  • Tagi:
Dzwonki:
  • Tekst dodał: waka17 /
  • Ulubiony tekst: 1 użytkowników

GAB
On i ona (prod. Czepster) - tekst piosenki

Piękny letni wieczór był kiedy się poznali,
Ona szła ze swoją matka, on poboczem szluge palił,
Chował się małolat by go nikt nie wylukał,
Był skromnym chłopaczkiem, który wrażeń nie szuka
Zamknięty w sobie od rozwodu rodziców,
Choć był jeszcze mody coś tam wiedział o życiu
Widział to czego nie powinno widzieć dziecko,
Kiedy ojciec matkę tłukł swoją ciężką ręką,
Wtedy pod blokiem spotkał się z nią wzrokiem
Uśmiechnął się do niej ona to odwzajemniła
Wydawała się miła na pierwszy rzut oka
Była za młoda by mówić na nią foka
Nie znali się on był nowym lokatorem
Powiedział dobry wieczór zaproponował pomoc,
Wniesienia zakupów mama podziękowała jednak ona
Z tej propozycji skorzystała, kiedy wchodzili na gore
Wolno on się przedstawił ona tez się przedstawiła
Choć troszkę wstydliwa była krotka chwila
On miał wrażenie tej wiecznej kiedy mu podziękowała
On z uśmiechem mogę częściej.
Tak mijały miesiące od tego spotkania żyli na stopie przyjaźń
On był sama, ona sama
Bardzo chciał nie miał odwagi dlatego ukrywał,
Że po chwilach z nią złe w nocy sypiał
Dla niego to nie była tylko koleżanka dusił to w sobie
Sam wiedział jak wygląda prawda
Za każdym razem kiedy zbierał się w sobie szedł do niej
I nie dawał rady powiedzieć
Tak razem do kina tak razem lekcje u niej tak wspólne kolacje co jakiś czas spacer
Nie przez myśl mu przeszło to nigdy nawet że ona i on
Mogliby spróbować razem rozmawiali o tym już
Na samym początku co byłoby gdyby ona pytała na niby
Wtedy było za wcześnie nie zdawał sobie sprawy
Że ona będzie tą o której śni i marzy
Byli dla siebie jak siostra i brat w żartach mówili że do nich należny świat
Nikogo i niczego poza nią nie widział
Chciałby moc zostać przy niej już do końca życia
Ona nigdy nie słyszała krzyku jego serca
On z każdym spotkaniem coraz bardziej cierpiał
Przyszedł dzień kiedy ona była sama w domu
Zaprosiła go do siebie żeby w lekcjach jej pomógł
Kiedy przyszedł rozbili się tak jak zawsze na dywanie
Ona zrobiła herbatę usiadła mu na kolanach
On poczuł że to ta chwila
Że nie ma co dłużej zwlekać
Zaczął od tematu mówiąc ze na miłość nie ma lekarstw
Powiedział wszystko co czuje
Że on rady już nie daje wyznał jej ze się zakochał
Nagle w oczach z łzami wstaje.
Ona nie dowierza w to co mówi, on
On nie możne uwierzyć w to że to powiedział
Obawiał się jej reakcji ale ma to już za sobą wybiegł
Tak szybko jak przyszedł rzucając słowo kocham cie i przepraszam
Ona zamiera w bezruch drzwi zamknęły się on poszedł
Ona płakała dość długo
Minął dzień, drugi potem trzeci i czwarty
Ona przez ten czas cały rozmyślała o tamtym
Teraz tak samo jak on nie miała odwagi
Stanąć na przeciwko siebie ciężko było jej to strawić
Sytuacja i słowa których po części żałował
Chciałby cofnąć czas lub wymazać to jej z pamięci
Bo co zrobić aby cały ten syf odkręcić
Nie miał pomysłu nie miał już do tego głowy
Siedział tak zadymany w oknie myślami fura
Nagle pod puk on zakradł się pod judasz
Spojrzał dojrzał osobę ta osoba była ona
Tylko zdarzył drzwi otworzyć i miał ja już na ramionach
Nie mówili nic stali wtuleni w siebie
On jej szepną na ucho jest mi bardzo złe bez ciebie.
Ona odchyliła głowę i spojrzała w jego oczy
Wyszeptała z pocałunkiem teraz już zapomnij o tym :)
To było jego marzenie
Myślał ze nie do spełnienia
Ale ona jest osobą która to marzenie spełnia.
Jeśli to jest tylko sen to ja nie chcę się obudzić
Wtulił się w nią mocno tak i już nic więcej nie mówił
Stali oboje płakali on wycierał jej łzy
Obiecywali sobie na zawsze tylko ja i ty
Znali się nie od dziś tez już znacie ich historie
Teraz tylko pozostała im po tym moc wspomnień
Teraz śmiali się z tego wspominając rozmowę
Kiedy powiedzieli sobie
Że na braterski stopień nie ma granic przyjaźni
Miedzy kobieta mężczyzną zawsze z tej przyjaźni
Ktoś wychodzi z blizną doświadczył to na skórze
Odczuł, wie co o znaczy
Kiedy buzują hormony sercu nie przetłumaczysz
Teraz nie tak jak wcześniej osobno on i ona
Teraz to już są oni prawi jak maż i żona
Byli jeszcze za młodzi żeby zamieszkali razem
Ale on powiedział jej to jest to o czym marze
Czekali na pierwsze raz to miał być ten wyjątkowy
On jej nigdy nie namawiał tylko czekał jednym ?
Układał wszystko się było lepiej niż zawsze
On dla niej ona dla niego była lekarstwem
W tym roku kończyli szkole tylko w innej klasie
Maja wyjechać na studia i w końcu zamieszkać razem
Rozglądał się za pracą żeby zarobić w sezonie
Chciałby kopić jej pierścionek i zaręczyć się na koniec roku
Bieg sytuacji nabrał poważnych rozmiarów
On w tym czasie siedział w szkole wzięła się za mycie garów
Nagle straciła przytomność dobrze ze była jej matka!
Wykręciła numer w tele pogotowie gruba akcja
Przyjechali chwile później.
On już tez dostał telefon
Jedno czego się dowiedział to że jest naprawdę ciężko
On nie wiedział co się stało zdrowie jej dopisywało
A tu nagle taki motyw nie przytomna przez noc całą.
On był przy niej cały czas i nawet nie zmrużył oka
Siedział trzymał ja za rękę płakał modlił się do Boga
Planowi razem przyszłość chcieli założyć rodzinę
Proszę was panie doktorze ratujcie moja dziewczynę!
Choć najgorsze miało nadejść
On już myślał o najgorszym
Jeszcze wczoraj nie najgorzej dzisiaj jej stan się pogorszył
Nie poszedł do szkoły proste wypatrywał ruch powieki
Obawiał się tego że oczy zamknęła na wieki
Ciężko było mu uwierzyć choć nadzieja dalej była
Prosił Boga zrobię wszystko tylko żeby ona żyła!
Mieli być na zawsze razem co by się nie działo
Byli dla siebie stworzeni
On by życie oddał za nią
Nie odchodził od niej wcale trzymał jej dłoń
Usnuł tak gdy obudził się nad ranem poznał prawdy gorzki smak.
Już odeszła stąd na zawsze już wygala nadzieja
On stał nad nią i krzyczał
Nie zostawiaj mnie teraz
Nie znasz dnia i godziny
Powiedz czym zawiniła możne tym że kochała możne tym ze marzyła?
Jeszcze w ten sam dzień kiedy on się nie mógł pozbierać
Dręczyły go wciąż myśli co ma robić teraz
Pętle zawinął na szyj chciał być tam gdzie była ona
Chwile później byli razem tak bardzo ją kochał
teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (1)
  • Historia zmian tekstu (6)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 1
Liczba zmian: 6
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2011-05-09 23:15 Treść piosenki tyuf1994
2011-05-04 20:06 Treść piosenki waka17
2011-05-04 20:06 Treść piosenki
2011-05-02 13:26 Wideo waka17 powiększ
2011-05-02 13:26 Wideo powiększ
2011-05-02 13:26 Treść piosenki waka17