Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: Kali
  • Rok powstania: 2012
  • Kompozytor:
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór: Gdy Zgaśnie Słóńce
  • Tagi: kali, żegnaj, gdy zgasnie slonce
Dzwonki:
  • Tekst dodał: Keffyr /
  • Ulubiony tekst: 0 użytkowników

Kali
Żegnaj - tekst piosenki

Dorastał jak zwykły chłopak chociaż w domu nie miał lekko
Nie przelewał się dobrobyt, a butelka za butelką
Z kluczem na szyi małolat śmiga po mleko
Gdybał czy wrócą rodzice przecież nie mają do czego
Zwinięty jak embrion głodny czekał w pustym domu
Chciał to powiedzieć komuś ale zwierzał się ścianom z betonu
Nie miał kto mu pomóc ciągle pytał czemu on
Prosił boga jeśli tam jest by dał mu zwykły dom
Nagle są po trzech dniach klucze w zamku
Zrywa się jak pies, witając pana o poranku
W progu dłoń na karku ojciec nie wita go czule
Matka ledwo idąc nie dostrzega go w ogóle
Pomyśl co on czuje ten mały szczupły chłopak
Nie smak czekolady milion łez w jego oczach...
Brak miłości brak szczęścia brak sensu
Dla niego zaszło słońce świat zatrzymał się w miejscu
Mijają dni ciągle zatopiony w mroku
Jak statek na dnie zapominany rok po roku
Noce i dnie ciągle sam ciągle z boku
Nawet jego cień nie dotrzymywał mu kroku
Czekał na cud chodź umarła w nim nadzieja
Czuł jedynie głód on zamieszkał w jego trzewiach
Niema piękna, brud we wszystkich jego odcieniach
Czuł jedynie chłód miał wrażenie że skamieniał
Znieczulony, opuszczony, zapomniany
Jak Artefakt gdzieś głęboko zakopany
To prawda to fakt jestem sam gorzej być nie może
Powiedział do siebie w norze gdy zapragnął zmiany
Ostatkiem sił zdobył się na ten czyn
Niech się rozpłynie przeszłość jak z papierosa dym
Idź nie wspominaj ze światem się pojednaj
Zamknął za sobą drzwi na kratce napisał
MAMO TATO ŻEGNAJ...


Gdy uwolnił się od piekła braku domowego ciepła
Na zimnej płycie dworca po jałmużnę co dzień klękał
Już nie pamiętał co to znaczy być człowiekiem
Sypiał razem ze szczurami naznaczony miejskim ściekiem
Z deszczu pod rynnę ciągle ciułał się bez celu
Ludzi w okół jak on wielu szczęście gdzie cię szukać przyjacielu
Mawiał do kota bez oka z kulawą łapą
Ogrzewali się nawzajem czekając w mrozie na lato
Gdy nadeszło Gestapo na budynki spadły bomby
Zamienił dziurawe palto na dwie kukurydzy kolby
Poczuł, że koniec to już tylko kwestia dni
Gdy płonęło miasto ludzie z krzykiem umierali w nim
Złapał za karabin pogrzebał głęboko strach
Zapłonęła w nim nadzieja pogrzebie ją tylko piach
Ku wolności lecą serie niechaj mu sprzyja bóg
To Franek waleczne serce niechaj przepadnie wróg
Armia Krajowa to upragniona rodzina
Ta której nigdy nie miał pośród partyzantów przyjaźń
Chodź wielu z nich padało jak kamień na szańcu
Odnalazł sens istnienia dzielił go z życiem powstańców
Pewnego razu gdy batalion poszedł w ogień
On walczył aż do końca chodź kula zraniła nogę
Na jego oczach konała jego rodzina
Ich imiona na pomnikach naród ich nie zapomina
Obudził się w pociągu opchani po brzeg jak bydło
Wagon towarowy ludzie głodni każdy szlocha cicho
Już wiedział co go czeka nadzieja jak róża zwiędła
To podróż w jedną stronę w duchu wyszeptał do Wolności Żegnaj...


Uwięziony przez istoty opętane przez szatana
Znosił każdą torturę cierpienia potworna skala
Skóra i kości oczy przesiąknięte bólem
Nie błagał ich o łaskę gdy tatuowali numer
Śmierć zbierała chórem ludobójstwa plony
Synowie ojcowie córki matki żony
Kiedyś zapytał jej kiedy po niego przyjdzie
Ona odpowiedział gdy czas na ciebie nadejdzie
Często słyszał chóry, śpiew, demonów armia
Kościotrupa postury leżał fekaliach
Nie on jedyny upodlony w roli chwastu
Nie on jedyny był ofiarą holokaustu
Nie kilkunastu nie kilku dziesięciu
Nie kilkuset lecz całe miliony
Niepochowanych, zakatowanych, zamordowanych przez hitlerowców szpony
Gdy skończyła się wojna i oswobodzona Auschwitz
Uwolnił się od kata, bata, niewolniczej pracy
Miał szczęście był mocniejszy niż sądził
Lecz pobratymców los ich uwolnił przez komin
Już nie mógł patrzeć na ten świat tak jak przedtem
Zahartowany jak metal stał się kamieniem
I już nic nigdy nie było normalne
bo coś w nim umarło i odeszło już na stałe
postanowił szukać dalej szukać dalej szczęścia
Popędził ile sił do granicznego przejścia
Gdy stał po tamtej stronie za rogatką kolebka
Nie popatrzył za siebie w duchu wyszeptał
POLSKO ŻEGNAJ...
teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (0)
  • Historia zmian tekstu (4)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0
Liczba zmian: 4
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2012-05-27 14:41 Rok powstania Keffyr 2012
2012-05-27 14:41 Albumy Keffyr Gdy Zgaśnie Słóńce
2012-05-27 14:41 Autor tekstu Keffyr Kali
2012-05-27 14:40 Treść piosenki Keffyr

Inne płyty z muzyką tego wykonawcy