Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
 
teksty wg albumów
A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
Korda Wojciech - Na Betonie Kwiaty nie Rosną
  • Data premiery: 2001-11-17
  • Dystrybutor: EMI Music Poland
  • Data nagrania: 2001
  • Liczba płyt: 1

Korda Wojciech - Na Betonie Kwiaty nie Rosną

  • Niedziela Będzie dla Nas
    Wojciech Korda
  • Zostało Mi po Tobie
    Wojciech Korda
  • Mamy dla Was Kwiaty
    Wojciech Korda
    Czy Będziesz Sama Dziś Wieczorem
    Wojciech Korda
  • Pod Naszym Niebem
    Wojciech Korda
    Smutny List
    Wojciech Korda
  • Skończyły się Wakacje
    Wojciech Korda
    Przyszedł do Mnie Blues
    Wojciech Korda
  • Raz Ją Spotkałem
    Wojciech Korda
    Andrea Dorio
    Wojciech Korda
  • Naga
    Wojciech Korda
    Tańcz Wolna Wyspo
    Wojciech Korda
  • Na Pagórkach Ciszy
    Wojciech Korda
    Wyspa Umarłych Okretów
    Wojciech Korda
  • Kałakolczyk
    Wojciech Korda
  • Powiedźcie Jej
    Wojciech Korda
    My Way- To Jedna z Wielu Dróg
    Wojciech Korda
  • Kto Dziś Piosenki te Zna
    Wojciech Korda
Opis
No i stało się! Nareszcie - po niemal 40 latach od debiutu na I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie - serię „Złota Kolekcja” uzupełnia pierwszy z prawdziwego zdarzenia kompakt najciekawszego polskiego wykonawcy rocka wszechczasów. Takim był Wojciech KORDA, którego bogatą twórczość utrwaliła wreszcie „Złota Kolekcja” POMATONU.

Poznałem Wojtka (wówczas jeszcze Wojtka Kędziorę, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko) w roku 1962 w Szczecinie. To, że znalazł się w „Złotej Dziesiątce” (obok Niemena, Gąssowskiego i innych) nikogo nie dziwiło, bo jako wychowanek chóru Stefana Stuligrosza „Poznańskie Słowiki” śpiewał czysto i poprawnie. Zaskoczył mnie natomiast repertuar, składający się z utworów... Presleya i J. L. Lewisa. No i interpretacja! Od razu przypomniały mi się słowa Sama C. Philipsa - odkrywcy Presleya - który w czasach, gdy w Ameryce królowały ckliwe szlagiery w stylu lat trzydziestych, mówił: „Muzyka rozrywkowa umiera na stojąco. Potrzebuję kogoś, kto da jej potę żnego kopniaka.”... Takim kimś mógł być w naszych warunkach tylko Wojtek. Ale chodził jeszcze do Technikum Geodezyjnego w Poznaniu i do jego współpracy z Niebiesko-Czarnymi mogło dojść dopiero w roku 1964. Od tego czasu, aż do rozwiązania zespołu w roku 1975, Wojtek był aktywnym członkiem zespołu, a po odejściu Niemena - niekwestionowanym liderem.

Bardzo lubiłem Wojtka za cechy jego charakteru. Skromny, niekonfliktowy, lojalny. Jako interpretator rocka nie miał sobie równych. Miał ponadto cechę, której brakowało innym wykonawcom: był nie tylko zafascynowany rock’n’rollem, ale otwarty na wszelkie nowości, kolejne mody i trendy. Rozwijając umiejętności wokalne z łatwością przyswajał różnorodne style, operował rozmaitymi technikami, perfekcyjnie śpiewał po angielsku. W latach 70. I 80., gdy występował w krajach skandynawskich, z reguły uważano go za piosenkarza... angielskiego. W czasach, gdy nie było w Polsce łatwo o płyty, gdy nagrania światowych gwiazd rocka docierały do Polski z trudem i z opóźnieniem - estradowa działalność Kordy przynosiła mu zasłużone uznanie i sympatie.

Ta fascynacja muzyką zachodnią i stała pogoń za nowościami, utrudniały Wojtkowi - mimo dużej popularności - utrwalenie własnej osobowości. Ale gdy zabierał się do śpiewania polskich utworów i był do nich przekonany, z reguły stawały się przebojami. Dzięki Wojtkowi także piosenki z moimi tekstami (Niedziela będzie dla nas!, Powiedzcie jej, Adagio cantabile czy Mamy dla was kwiaty) nabierały rumieńców i cieszyły się powodzeniem. Różnorodność tematyczną, stylową i brzmieniową tłumaczy fakt, że prezentowane nagrania powstawały na przestrzeni wielu lat i w okresach odpowiadających różnym trendom. Ta różnorodność może razić, ale - moim zdaniem - świadczy jedynie o wyjątkowej pozycji KORDY jako wokalisty bardzo wszechstronnego i stale obecnego tam „gdzie coś się działo”.

Jest rzeczą zupełnie niezrozumiałą, że piosenkarz, który od blisko 40 lat należy do największych gwiazd „mocnego uderzenia” w Polsce, nie doczekał się płyty zawierającej jego największe przeboje, w tym także własne kompozycje! Jestem przekonany, że kompakt KORDY będzie nie mniejszym wydarzeniem artystycznym, niż kompakty innych dawnych gwiazd polskiej sceny muzycznej prezentowane w „Złotej Kolekcji”.
  • Komentarze (0)
Liczba wypowiedzi: 0