Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: Tadeusz Chyła
  • Rok powstania:
  • Kompozytor:
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór:
  • Tagi:
Dzwonki:
  • Tekst dodał: /
  • Ulubiony tekst: 0 użytkowników

Tadeusz Chyła
Ballada o strasznej rzezi - tekst piosenki

Tadeusz Chyła i Silna Grupa Pod Wezwaniem
Tekst: Andrzej Waligórski
Muzyka: Tadeusz Chyła



Knel Dreptak rozgiął kraty, przeciął mieczem firankę,
Wszedł oknem do komnaty – zastał żonę z kochankiem!
Zakrzyknął: Wielkie nieba! Potrząsł gachem jak listkiem.
I uciął mu, co trzeba. A głowę przede wszystkim.

Tu spojrzeniem okrutnym swą małżonkę obrzucił.
Wrzasnął: Tobie też utnę! I rzeczywiście uciął.
Lecz nadal czując dreszcze mordercze wciąż się pieklił.
I ryczał: Kogo by jeszcze! Przeto wszyscy uciekli.

Podstoli wlazł pod stolik, pod konia wlazł koniuszy.
A wojski, alkoholik, do wojska pędem ruszył.
Hetman schował się w muszli udając, że jest rybką,
Lecz daleko nie uszli, bo kneź ich dognał szybko.

Warknął: co, macie stracha!? Czknął, poprawił pluderki
I jak mieczem zamachał… To dosłownie – w plasterki.
Stanął, odpoczął chwilę, pot z czoła otarł czapką…
Spojrzy… a tu krwi Tyl, że mógłby krytą żabką…

Tu się kończy ballada, wszystko już w pień wycięte…
Przepraszam, lecz wypada dodać jeszcze pointę.
Nie, pointy nie będzie, i żądać jej na próżno,
Bo w morderczym zapędzie knel pointę też urżnął.



Tadeusz Chyła i Silna Grupa Pod Wezwaniem
Tekst: Andrzej Waligórski
Muzyka: Tadeusz Chyła

Ballada o Zenku Dreptaku

Knel Dreptak rozgiął kraty, przeciął mieczem firankę,
Wszedł oknem do komnaty – zastał żonę z kochankiem!
Zakrzyknął: Wielkie nieba! Potrząsł gachem jak listkiem.
I uciął mu, co trzeba. A głowę przede wszystkim.

Tu spojrzeniem okrutnym swą małżonkę obrzucił.
Wrzasnął: Tobie też utnę! I rzeczywiście uciął.
Lecz nadal czując dreszcze mordercze wciąż się pieklił.
I ryczał: Kogo by jeszcze! Przeto wszyscy uciekli.

Podstoli wlazł pod stolik, pod konia wlazł koniuszy.
A wojski, alkoholik, do wojska pędem ruszył.
Hetman schował się w muszli udając, że jest rybką,
Lecz daleko nie uszli, bo kneź ich dognał szybko.

Warknął: co, macie stracha!? Czknął, poprawił pluderki
I jak mieczem zamachał… To dosłownie – w plasterki.
Stanął, odpoczął chwilę, pot z czoła otarł czapką…
Spojrzy… a tu krwi Tyl, że mógłby krytą żabką…

Tu się kończy ballada, wszystko już w pień wycięte…
Przepraszam, lecz wypada dodać jeszcze pointę.
Nie, pointy nie będzie, i żądać jej na próżno,
Bo w morderczym zapędzie knel pointę też urżnął.


teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (0)
  • Historia zmian tekstu (1)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0
Liczba zmian: 1
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2011-11-23 19:15 Treść piosenki