Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
teksty wg wykonawców
A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W X Y Z Ż Ź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
edytuj
  • Autor: sł. muz. G. Brassens, tł. F. Łobodziński
  • Rok powstania:
  • Kompozytor:
  • Wykonanie oryginalne:
  • Inne wykonania:
  • Albumy, na których znalazł się utwór: Pornograf piosenki Georgesa Brassensa
  • Tagi: zespół reprezentacyjny, poezja śpiewana
Dzwonki:
  • Tekst dodał: arna /
  • Ulubiony tekst: 0 użytkowników

Zespół Reprezentacyjny
Cena sławy - tekst piosenki

Zaszyłem się już dawno w domowym ukryciu
Od szosy głównej w bok zadowolony z życia
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej
Na laurach spoczywając jak statek na dnie
Wiadomo wszak, że zawsze znajdą się doradcy
Co wmówią ci, że masz spowiadać się na cacy
I by nie zatarł się po tobie żaden ślad
Co pikantniejsze sprawki wywlekać na jaw

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Wynika z tego, że mam wszelki wstyd porzucić
(Choć przecież się to z mym sumieniem jednak kłóci)
Ujawnić mam gdzie, z kim rozpustnie spędzam czas
Pozycji ulubionych katalog mam dać
Lecz gdybym zaczął tu wymieniać po nazwiskach
To ileż wiernych żon dostałoby po pyskach
A iluż bym przyjaciół stracił w jeden dzień
Nie mówiąc już, że w noc na dwór wyjść bałbym się

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Lecz muszę wyznać, że przeraża mnie to wszystko
Nie cierpię chorobliwie ekshibicjonistów
I wolę, by mór organ znało, wierzcie mi,
Te kilka kobiet, lekarz i już więcej nikt
A może jednak mam jak gwiazda wam rozbłysnąć
I machnąć tu czy tam skandalik towarzyski
Czy grzechot moich genitaliów w biały dzień
Zagłuszyć miałby czysty ministrantów śpiew

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Na przykład taki fakt: światowa pewna dama
Do której zwykłem wpadać w wieczór albo z rana
Raz na jedwabnej sofie zniewoliła mnie
I zaraziła czymś, czym do dziś brzydzę się
Więc dla większego szumu, dla własnej reklamy
Mam oto kalać święty honor owej damy
Po mieście latać i rozgłaszać tam i tu
Że od Markizy Y mam gnid cały wór

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Bóg świadkiem, że mnie łączy komitywa szczera
Z nie byle kim: z ozdobą paryskiego kleru
On - katecheta, ja - poeta brzydkich słów
On przy mnie mówi: "amen", ja przy nim: "o ku..."
Lecz po cóż zaraz pisać grubymi wołami
Żem raz zaskoczył go u kolan mej kochanki
On cicho nucąc psalm szykował się do mszy
Zaś ona mu w tonsurze zabijała wszy

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Tłum chciałby, żeby miast gitary w mych ramionach
Co dzień kręciła się ina gwiazda filmowa
Do diabła, czemu to, z kim spędzam każdą noc
Ma przynieść chwałę mi - nie rozumiem za grosz
Cóż, pismak składa hołd bogini o stu twarzach
A ta chce, żebym ja ot, w formie komentarz
Przedstawił panią X i dodał jeszcze, że
Na jej wzgórek Wenery co noc wspinam się

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

A może chcecie, bym się przyznał wam z ochotą
Że tak, jak wielu z was zwyczajną jestem ciotą
I żebym chód panienki przyjął jako swój
Bym biegał jak gazela, a nie lazł jak wół
Lecz nie dam wam, hultaje, także tej radości
Bo miłość grecka mi nie sprawia przyjemności
A zresztą nawet grosza nie wart cały kram
Pederastyczna zbrodnia to już nie ten szpan

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Tnę szybki Tour de France po plotkach dziennikarskich
Wykazał, że nie zaspokoję was, ciekawskich
I miast sensację wzbudzać, wolę ćwiczyć słuch
Piosenki sobie śpiewać i drapać się w brzuch
Jak ktoś chce, bym zaśpiewał, zrobię to w try miga
Jak nie, to przecież też nie dzieje mi się krzywda
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej
Na laurach sobie spocznę jak statek na dnie

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra
teksty.org
  • Komentarze (0)
  • Dodali do ulubionych (0)
  • Historia zmian tekstu (5)
Liczba wypowiedzi: 0
Liczba użytkowników: 0
Liczba zmian: 5
Data Zmiana dotyczy Autor Nowa wartość
2009-12-30 15:09 Wideo arna powiększ
2009-12-30 15:09 Wideo powiększ
2009-12-30 10:46 Albumy arna Pornograf piosenki Georgesa Brassensa
2009-12-30 10:46 Autor tekstu arna sł. muz. G. Brassens, tł. F. Łobodziński
2009-12-30 10:45 Treść piosenki arna

Tę piosenkę znajdziesz na płycie

Na płytach