Aby zapewnić najwyższą jakość usług wykorzystujemy informacje przechowywane w przeglądarce internetowej.
Sprawdź cel, warunki przechowywania lub dostępu do nich w Polityce Prywatności.
 
 
 

Top Artyści

Legenda

  • Dodany komentarz
    Dodany komentarz
  • Dodany tekst
    Dodany tekst
  • Poprawka tekstu
    Poprawka tekstu
  • Dodane video
    Dodane video
  • Dodany do ulubionych
    Dodany do ulubionych
  • Dodany TAG
    Dodany TAG
  • Uzupełniona metryczka
    Uzupełniona metryczka
 
teksty wg albumów
A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z 1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
BLONDE REDHEAD - Misery is a Butterfly
  • Data premiery: 2004-03-22
  • Dystrybutor: Sonic Distribution
  • Data nagrania: 2004
  • Liczba płyt: 1
Opis
Nowojorska formacja Blonde Redhead i ich nastrojowy nowy album "Misery Is A Butterfly" wydają się nawiązywać wprost do złotych czasów wytwórni 4AD, których pożegnaniem - w przeddzień inwazji Throwing Muses i Pixies z Bostonu w połowie lat 80. - był projekt "Filligree And Shadow" This Mortail Coil. Ale Blonde Redhead to nie debiutanci. Zespół ten powstał 10 lat temu, gdy w jednej z niezliczonych w Nowym Jorku włoskich restauracyjek spotkali się studiujący w tym mieście Kazu Makino i Maki Takahashi z Japonii oraz włoscy bracia bliźniacy Simone i Amedeo Pace. Do tego stopnia ich muzyka zdawała się być wtedy inspirowana płytami Sonic Youth, że roztoczył nad nimi opiekę sam perkusista tego zespołu Steve Shelley (dwa pierwsze albumy BR wydał nakładem swej prywatnej firmy Smells Like). Po odejściu Takahashi Blonde Redhead postanowili występować dalej w trójkę i tak już pozostało. Piąty album "Melody Of Certain Damaged Lemons" (2000), wyprodukowany przez Guya Picciotto z Fugazi, oznaczał radykalne zerwanie tria z przeszłością. "Misery Is A Butterfly" to bez wątpienia najbardziej nastrojowa, najsilniej nasycona melancholią i nostalgią propozycja zespołu, a jednocześnie - najstaranniej i najbardziej finezyjnie wyprodukowana. Nie sposób tu nie dostrzec owej obsesyjnej dbałości o najdrobniejsze detale, jaka cechuje szefa 4AD, Ivo Watts-Russella. Od pierwszego utworu, zatytułowanego "Elephant Woman", znajdujemy się w spowitym lekkim mrokiem, trochę baśniowym i romantycznym świecie, a kruchy głos Kazu Makino - która w Blonde Redhead dzieli miejsce przy mikrofonie z Simonem Pace - wywołuje lekkie skojarzenia ze śpiewem Catherine Deneuve w "Parasolkach z Cherbourga". O charakterze całej płyty decydują właśnie takie jak "Elephant Woman" utwory, by wymienić tylko "Melody", "Doll Is Mine", "Magic Mountain" i poruszający miłosny duet Makino i Simone’a w "Pink Love". Odległym echem dawniejszych, bardziej hałaśliwych czasów są natomiast "Falling Man" i "Maddening Cloud". Mówiąc krótko - album dla wszystkich, starych i młodych, amatorów klimatów utożsamianych z 4AD, ale też z eteryczną muzyką Breathless, Helium czy Goldfrapp.
  • Komentarze (0)
Liczba wypowiedzi: 0